Propaganda sukcesu czy zasłużony optymizm?
1. Propaganda sukcesu — czym właściwie jest?
Termin “propaganda sukcesu” nie jest nowy w polskiej polityce. Oznacza styl komunikacji, w którym:
-
eksponuje się osiągnięcia,
-
pomija się problemy,
-
a narracja rządowa ma budować dobre nastroje społeczne.
Nie musi to oznaczać kłamstwa — często jest to podkręcenie pozytywnego przekazu.
W tym przypadku retoryka premiera trafia w oczekiwania wyborców zmęczonych kryzysem i konfliktem politycznym.
2. Czy Polska naprawdę ma się czym chwalić?
Tak — w kilku obszarach Polska prezentuje się dobrze:
-
gospodarka rośnie,
-
bezrobocie jest niskie,
-
inwestycje zagraniczne są stabilne,
-
Polska umacnia swoją pozycję w regionie.
Ale jednocześnie:
-
presja cenowa wciąż budzi niepokój,
-
płace realne nie zawsze nadążają za kosztami życia,
-
problemy w ochronie zdrowia i mieszkalnictwie są poważne.
Dlatego bardziej uczciwym stwierdzeniem może być:
Polska jest stabilna, ale nie wolna od trudności.
3. Dlaczego “propaganda sukcesu” może być korzystna?
Autor opinii zauważa ciekawą rzecz — z dwojga złego lepsza jest propaganda sukcesu niż pedagogika strachu.
Oznacza to, że:
-
lepszy klimat optymizmu może sprzyjać inwestycjom,
-
poprawia nastroje konsumenckie,
-
a stabilna narracja rządu pomaga wizerunkowo za granicą.
Polacy są zmęczeni katastroficznymi przekazami. Dlatego umiarkowany optymizm może działać na korzyść państwa — pod warunkiem, że nie przysłania realnych problemów.

