Ksiądz Olszewski stanął przed sądem. "Jestem nękany"

Od pierwszego dnia w prokuraturze znęcał się nade mną. Gdy przywieziono mnie z tzw. dołka, nakazał funkcjonariuszom ABW wprowadzić mnie do małego pokoju, w którym była klatka z pryczą więzienną, taboretem, po czym przyszedł prokurator Woźniak. Nie przedstawił się kim jest, dopiero później dowiedziałem się, że jest prokuratorem, myślałem, że to woźny. Podszedł do tej klatki i powiedział mi następujące słowa, oczywiście w bardzo szyderczy sposób: "Panie Olszewski, bardzo przepraszam za te niewygody w tej klatce, na pewno pan trafi po decyzji sądu do więzienia i wtedy dopiero postaramy się, żeby zapewniono panu w więzieniu wszystkie wygody" - mówił.

Olszewski podkreślił przy tym, że jest patriotą i nie angażuje się w politykę, zaznaczając, że obecność na ławie oskarżonych jest dla niego niezrozumiałym doświadczeniem.